Etykiety

Translate

piątek, 19 maja 2023

KAŻDY MOZE BYĆ WOJOWNIKIEM ŚWIATŁA... I POSŁYSZEĆ DZWONY BIJĄCE W GŁĘBI OCEANU...

.

Jest to temat, który nie chce mnie opuścić, więc muszę  to wyzwanie podjąć - chociaż łatwe dla mnie nie jest. Dlaczego nie łatwe? W poprzednim poście pisałam o Świetlistym Wojowniku, teraz jednak spojrzę na ten temat z innej strony. Mojej własnej, osobistych przeżyć i uczuć...

Kilka lat po zakończeniu wojny, brat mojej Mamy ze swoją rodziną przeprowadził się z Krakowa do Międzyzdrojów. No i dla mnie rozpoczął się czas wspaniałych wakacji. Wolność! Wolność!! - poza konieczną domową dyscypliną. Morze, jego szum, woda, piasek, wędrówki po bezludnych plażach, (bo wczasowicze cieszyli się głównie leżeniem na kocach i opalaniem się), zwiedzanie opuszczonych domów (choć tego nie wolno było nam robić ale oczywiście ten zakaz był łamany) i poznawanie lasów wyspy Wolin (na której są Międzyzdroje).

Gdy już byłam w liceum, w naszych nie do poskromienia zabawach i odkrywczych wyprawach towarzyszył nam pewien chłopak w moim wieku o imieniu Jurek (Najwięcej w moim życiu spotykałam właśnie Jerzych). 

Otóż głównym zajęciem Jurka w jego czasach szkolnych były wagary, przez co poznał wzdłuż i wszerz lasy wyspy Wolin okalające Międzyzdroje. Zakaz wstępu do pewnych obszarów w lesie nie był dla niego przeszkodą, a więc i my też nie chcieliśmy dostrzegać tabliczek z napisem STOP. Z rozrzewnieniem wspominam, że razu pewnego przelazł przez wysokie ogrodzenie z mocarnej siatki, by zerwać dla mnie rosnący w zakazanym miejscu kwiat...Piękne wspomnienia, chociaż w lasach po wojnie nie było bezpiecznie się szwendać.

W którymś miejscu w lasach wyspy Wolin jeszcze przed wojną została zbudowana wieża triangulacyjna - nie pamiętam jaka była wysoka. Oczywiście też opatrzona tablicą zakazującą wspinania się na nią.

Ale oczywiście złamaliśmy zakaz. Pod wodza Jurka dotarliśmy do ogromnej polany zarośniętej morzem traw, na której to stała wieża ( może od tamtego czasu tak bardzo kocham trawy?), ja wraz z Jurkiem wdrapaliśmy się po mocno zdezelowanych schodach na najwyższe piętro, a młodsi jednak musieli pozostać niżej, bo - trochę rozsądku jeszcze nam pozostało.

Po bardzo wielu latach mam w pamięci widok rozpościerający się ze szczytu wieży... Wokół były tylko drzewa, morze szumiących drzew, a w dali poza nimi, okalające wyspę...inne, prawdziwe morze...z falami i ich szumem...Nie znajduję słów by opisać to piękno, które było mi dane wówczas przeżyć. Ale wiem, że wtedy przez tę krótką chwilę...dotarł do mnie dźwięk spoczywających w oceanie dzwonów, choć nie zdawałam sobie z tego sprawy. Teraz po wielu latach, gdy pojawia się we mnie czyste wspomnienie tego przeżycia, choćby trwało tylko jak mgnienie oka, słyszę głos dzwonów. Znów...


Lata mijają, do Międzyzdrojów wybieram się już rzadziej, ale są bardzo bliskie mojemu sercu i czas tam spędzony z kochającą i kochaną rodziną i z wiernymi przyjaciółmi jest dla mnie zawsze czasem świętym. Jeżdżę nad to moje ukochane morze zwykle jesienią, więc nie ma już kłębiącego się wszędzie tłumu, ale tłum i tak rzadko mi przeszkadza.

Chodzę po znanych z dawnych czasów uliczkach, odczuwam swoją wolność, rozmawiam z morzem, słucham jego odpowiedzi i zachwycam się wszystkim.


Kilka lat temu było mi wyjątkowo trudno odnaleźć się w życiu, wiec pojechałam do Międzyzdrojów by...pożalić się morzu. Wędrowałam po prawie pustych plażach i chciałam oddać morzu to co mnie bolało. co chciałam aby już nie było moje...Słowa piosenki Jurka Porębskiego „Znów wypłynę na morze by spotkać się z falami” zmieniłam więc dla aktualnej siebie - na „Znów wypłynę na morze i w tym morzu wszystko złożę”. Ach, jak poruszały moje uczucia te słowa! Ale czy morze chciało przyjąć to „jakieś wszystko”? Czy chciało cokolwiek Za Mnie zrobić? Chyba nie. Nie mogłam usłyszeć głosu dzwonów z głębin oceanu bo moim zadaniem po spotkaniu z morzem było spotkać się z falami, właśnie wyjść im naprzeciw. Takie jest zadanie wszystkich Żeglarzy i wszystkich Wojowników Światła.

„A każdy może nim być, chociaż o tym nie wie”.

Generał Mariusz Zaruski sławny wychowawca żeglarskiej młodzieży nauczał ich: „Bierzcie kurs na słońce” - a więc bądźcie wojownikami światła!

Jurek Porębski był znanym żeglarzem, rybakiem, również naukowcem, gdy go poznałam ucieszyłam się, że w tych samych latach studiował w Krakowie oceanografię, w których ja moje rolnictwo. Nawet mogliśmy się mijać na ulicy. Był autorem kilkudziesięciu żeglarskich piosenek - „szant” i ich wykonawcą.

W czasie któregoś, już odległego pobytu w Międzyzdrojach poznałam Jurka (znów Jerzy) u przyjaciół mojej rodziny. Oczywiście na spotkanie przybył z gitarą, więc przerodziło się ono w wieczór piosenki żeglarskiej. Śpiewaliśmy wszyscy. a morze nas radośnie słuchało,

Kilka dni temu przesłuchałam starą kasetę z nagraniami kilkunastu piosenek Jurka. Wzruszyłam się, przypomniałam sobie dawne czasy, gdy nasz dom w Krakowie rozbrzmiewał żeglarskimi pieśniami. Moi synowie kochali żeglowanie, a ich matka czyli ja - miała od zawsze w sercu bezmiar oceanów.

O Jurku Porębskim napisałam w końcowej części tego tekstu. Ale całość zmierza właściwie do spotkania z NIM, z prawdziwym WOJOWNIKIEM ŚWIATŁA. Sporo napisałam o sobie, ale też o wolności, radości, o odważnym, choć trochę szalonym wstępowaniu w dorosłe życie. Słowa pieśni Jurka mówią właśnie o już dorosłym życiu takich Wojowników, o ludziach, którzy kochali oceany, których wzywał wiatr wiejący w żagle, którzy żegnali a potem witali swoich bliskich... I mówią też o tych, którzy bez pożegnania... pozostali na morzu pełniąc ostatnią ze swych wacht...

Szanty - Pieśni Jurka Porębskiego są Pieśniami Pełnymi Miłości. Są Pieśniami o Mocy Odważnego Życia. Słowa ich wskazują drogę przed siebie, na Wszelkich Szlakach... Ale tez i drogę do Prawdziwego Siebie. Słychać w nich głos tysiąca dzwonów z zatopionej - hen. gdzieś w oceanie świątyni, spoczywającej w głębinach...Wsłuchajmy się więc w głos. dzwonów, bo on rozbrzmiewa dla nas...


Wojownik Światła Jurek Porębski zakończył swa ostatnią wachtę 19 sierpnia 2021 roku.




niedziela, 7 maja 2023

WOJOWNIK ŚWIATŁA I MOJE ŻYCIE

    

Wróćmy na chwilkę do postu z 16 maja 2021 roku pt. WOJOWNIK ŚWIATŁA... SŁONECZNY WOJOWNIK - znamy go bardzo dobrze!. Proponuję by ten tekst sobie przypomnieć, lub przeczytać od nowa, bo jak przekazały mi osoby które go już poznały - po pierwsze jest bardzo ładnie napisany, po drugie jest mądry, po trzecie są w nim ciekawe wiadomości ze świata przyrody - więc ponoć czyta się go z przyjemnością.

Wojownikiem światła „ochrzciłam” w tym poście zwykłą roślinkę, bardzo popularną przy polnych drogach, na łąkach, pastwiskach, a chwała Bogu - są one jeszcze gdzieniegdzie w Polsce. Ale w poście aktualnym napiszę o innych „wojownikach światła”, również pojawiających się na naszych drogach przez pola życia. Chociaż... nie są to spotkania omalże na każdym kroku, jak właśnie te spotkania majowe, rozświetlone złotym, słonecznym blaskiem, ze zwykłym - niezwykłym mniszkiem lekarskim, popularnie zwanym mleczem.

W roku 2021 mniszkiem wprost zalane były wszelkie możliwe miejsca, gdzie mógł wyrosnąć. W zeszłym roku było go o wiele mniej, a w roku bieżącym pojawił się obficie, lecz przestraszony deszczem dosyć szybko zamknął swoje kwiatowe koszyczki. Zdążył jednak obdarzyć świat srebrzystymi dmuchawcami i rozesłać na wszystkie strony dzieło swego życia czyli nasiona. 
A ja również zdążyłam zrobić z kwiatów zebranych w pełnym słońcu, zdrowotny i smakowity syropek.

Ale powracam teraz do mojego tytułowego bohatera - do WOJOWNIKA ŚWIATŁA.

Nie pisałam w postach o przykrych chwilach mojego życia, bo przecież każdy z nas je przeżywa. Pomimo moich rozlicznych doświadczeń i zdobycia dzięki nim może i nie najgorszych wniosków, nigdy nie „pouczałam”, że należy tak, a tak postępować, bo wg mnie jest to karygodne wścibstwo, podyktowane wybujałym ego. Czasami coś proponowałam, ale nie jestem żadnym autorytetem. Starałam się jednak przedstawiać mój punkt widzenia odnośnie pewnych wg mnie ważnych spraw, bo przecież życie się toczy, ja przeżyłam już trochę lat, ale wybór dróg którymi się w życiu „chadza” jest najbardziej intymną decyzją każdego z nas.

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

W ZDROWYM CIELE - ZDROWY DUCH


Opuściłam mój blog na trzy tygodnie, 

maki
Nie potrafię wyjaśnić również sobie, dlaczego tak się 
stało, ale jednak wiem że ta przerwa była konieczna. Czasami tak bywa w życiu, że musi się... jakby odejść od siebie, takiej dobrze sobie znanej na co dzień i potem... znów... siebie spotkać, już jakby w innej codzienności. Wszystko takie samo, ale nie takie samo.

Powróciłam więc na „moją codzienną drogę przez pola” i po przerwie, dzisiaj będzie post na blogu.

pola

Po zakończeniu mojej pracy zawodowej i rozmaitych życiowych perypetiach - spotkałam się bardzo aktywnie z rolnictwem ekologicznym, a konkretnie z rolnictwem biologiczno- dynamicznym. Na czym polega różnica pomiędzy tymi dwoma sposobami prowadzenia gospodarstw, napiszę w innym poście. Ale zasada jest taka sama - współdziałamy z Naturą, szanujemy i respektujemy Jej Prawa i odczuwamy nasz głęboki, intymny związek z Życiem. Wierzę, że każdy rolnik kochający swe gospodarstwo, swoją ziemię ten swój związek z ŻYCIEM prawdziwie odczuwa.

Post mój piszę w okresie nasilonych rolniczych protestów. Pisałam o tym już w poście Polska krajem mlekiem i miodem płynącaNic się na korzyść rolników nie zmieniło, a raczej ten problem spotęgował się i zaostrzył. Jestem całym sercem po stronie protestujących rolników, którzy prowadzą przecież swe gospodarstwa w sposób konwencjonalny. Cenię ich podziwiam i szanuję, pomimo tego, że ja przecież chciałabym aby wszyscy rolnicy „przemienili się” w rolników ekologicznych. Jak za wyciągnięciem czarodziejskiej różdżki? Niemożliwe. A może jednak czary zadziałają?

Rolnicy protestują w obronie swego prawa do gospodarowania w rodzinnych gospodarstwach, bo jeśli nie mogą sprzedać wyhodowanych przez siebie płodów swej ziemi, tracą finansową podstawę bytu. W ostatnich latach już wiele gospodarstw z powodu rozmaitych, nie do pokonania trudności przestało istnieć, a teraz może być dalszy ciąg tego kryzysu. Obecnie polskie zboże ze żniw w roku 2022, tonami zalega w gospodarstwach, a zboża i inne produkty z Ukrainy - dla których w Polsce miał być tylko tranzyt, rozeszły się po naszym kraju, trafiły do młynów, piekarni i do sklepów, czyli do polskich konsumentów. Zboża nie były badane na granicy, przyjęte przez Polskę zostały jako „zboża techniczne”, choć nie istnieje taka nazwa dla określenie jakości zbóż. Obecnie zostały przemianowane na „czyściwo młynarskie”, używane do oczyszczanie młynów. Jakość przywożonych zbóż jest tragiczna, wagony do transportu są nie wiadomo po czym, ale również po środkach dla ludzi trujących, wagony w czasie transportu nie są przykryte, nie podlegają na granicy żadnym kontrolom stwierdzającym zdrowotność tego przewożonego towaru. I produkty żywnościowe nieuczciwie wyprodukowane z takiego zboża trafiają do naszych sklepów i do naszych domów. Konsumenci czyli my milczymy i nadal kupujemy chleby, mąki, kasze i inne produkty zbożowe, ale już w kolejce na nasze stoły czeka drób, jaja, miód i ponoć mleko.

Rolnicy protestują w swojej obronie ale też w obronie polskich konsumentów, robiących zakupy w sklepach w miastach i w sklepach wiejskich. Wszyscy nie wiemy z jakiego zboża jest upieczony „nasz chleb powszedni”.

Już w trakcie pisania postu dowiedziałam się, że ponoć ma zostać wstrzymany przywóz zboża do Polski, ale jak będzie to nie wiadomo. Nie jesteśmy przygotowani na tranzyt, oraz nasze porty nie są  dostosowane do odbioru i przeładunku tak wielkiej ilości ton zboża. Rolnicy nadal protestują już szósty dzień niepewni swojej i swych gospodarstw przyszłości. Ja jestem nadal myślami z nimi, jednak pomimo mojego optymizmu w rozwiązywaniu trudnych spraw nie widzę możliwości zapewnienia nas konsumentów, że już jemy chleb ze zdrowej mąki. 

poniedziałek, 27 marca 2023

DRZEWA - NASZE POLSKIE DOBRO NARODOWE





Puszcze, lasy, drzewa - nawet te niepozorne przy drogach polnych i te rosnące na poboczach ulic wielkich miast - nie jest to nasza prywatna własność, nawet jeśli rosną na terenach do nas prawnie należących. Nie mogą być czyjąś własnością, bo one należą do Ziemi, są Jej częścią. Las, Drzewa i Ziemia stanowią jeden organizm.

Uzmysłówmy to sobie jak najdobitniej - że we wszystkim co jest związane w Ziemią, co dzięki niej rośnie - panują ścisłe związki, nie wymyślone przez nas ludzi, ale ustalone przez Naturę. A naszym zadaniem jest te związki pielęgnować, wspomagać je i odpowiedzialnie o nie się troszczyć.

Niezwykłość. celowość i głębia wszystkich Związków w Ziemi, na Niej i nad Nią nadaje Wielki Wymiar naszej egzystencji. Nie powinniśmy wyłamywać się spod tych praw, które nie zostały przez nas ustalone i... działać przeciwko nim, bo tym samym działamy przeciwko nam samym - ponieważ my tez należymy do tej Wielkiej Całości.

Powracam znów do DRZEW, bo one są bohaterami tego mojego konkretnego tekstu.

Leśnictwo w Krasiczynie zadecydowało o wycięciu.262 drzew, które wg swych rozmiarów i wieku mogłyby być zaliczone do Pomników Przyrody. Społeczeństwo tamtejsze po bezskutecznych sprzeciwach, wystosowało Petycję do Marka Mareckiego Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie - w obronie najstarszych drzew - Karpackich Olbrzymów. Petycja została również opublikowana na Facebooku z prośbą o jej podpisywanie. Ja rozesłałam ją przez mój Fb i teraz dołączam do tego aktualnego postu na blogu., bo mówi bardzo wiele o znaczeniu starych drzew dla życia przyrody i naszego życia.


Drzewa - jak jest to wszystkim wiadome, łączą się z Ziemią swymi korzeniami. Tak głęboko jak potrafią, wrastają nimi w Ziemię przede wszystkim pod swymi pniami - bo muszą zapewnić sobie stabilność, a bocznymi korzeniami rozrastają się na wszystkie strony. kontaktując się z sąsiadami i tworząc niekiedy bardzo skomplikowane, wzajemne połączenia. I te połączenia tworzą żywą tkankę lasu. Wielkie drzewa przenikają więc korzeniami w Ziemi wielkie przestrzenie w których właśnie oni - mocarni, w sile wieku lub już w dostojnej starości przez bogactwo swych korzeni współorganizują życie wszystkich organizmów żyjących w glebie.


Ta podziemna kraina korzeni potrzebuje jednak równouprawnionych współpracowników, a są to... grzyby i ich grzybnia czyli ich ciało, którym przeplatają podziemny świat. Strzępki grzybni wnikają w delikatne korzenie włosowate, otulają je i od tego momentu rozpoczyna się właściwa współpraca grzyba z drzewem. Grzybnia zaczyna się rozrastać poza zasięg korzeni drzewa, dociera do innych drzew, łączy się z ich grzybniami i rozpoczyna się wymiana składników pokarmowych i innych ciekawych informacji, na przykład - jaki napastnik owadzi czyha w pobliżu. Grzyby otrzymują w zamian od drzew sporo cukrów i innych węglowodanów, które są też drzewom potrzebne, a więc gdy drzewa są starsze i silniejsze radzą sobie lepiej w tym zwrotnym układzie.

Wszystko to razem konsoliduje glebę leśną. i daje jej odporność na złe warunki atmosferyczne. Las potrzebuje starych, bogato ukorzenionych drzew - strażników jego trwałości

Przejdę teraz do znaczenia części lasu - tej ponad ziemią.



Bogata w składniki pokarmowe warstwa gleby zabezpiecza życie mniejszym roślinom leśnym - krzewom, krzewinkom, roślinom zielnym - mieszkańcom dolnych pięter lasu. Ale we wszystkich leśnych piętrach, w skupieniu, ciszy i spokoju odbywa się intensywna, twórcza praca wzrostu i rozwoju - dla dobra Ziemi. Bogaty rozwój nadziemnych pięter lasu, przede wszystkim bogactwo ulistnienia drzew, oznacza pochłanianie większych ilości dwutlenku węgla z atmosfery i uwalnianie do atmosfery więcej tlenu. Stare drzewa, o ogromnych koronach, z ogromną ilością liści mają w tym niezastąpiony udział.  Pisałam o tym w poście z dnia.5.12.22, p.t. "Światowy Dzień Gleby" więc nie będę teraz ponownie tego wspaniałego procesu fotosyntezy opisywać.

Roztrząsanie problemów światowych związanych z kryzysem klimatycznym jest jednym z najbardziej głośnych tematów współczesnych czasów. Ale równocześnie wycina się tysiące hektarów odwiecznych lasów, pozbawiając mieszkańców Ziemi źródła życiodajnego tlenu. Sadźmy więc na Ziemi jak najwięcej drzew, a wycinajmy je tylko w razie niezbędnej konieczności. Według wielu ludzi znających ten temat dogłębnie, właśnie drzewa mogą klimat na Ziemi uratować. Jednak przede wszystkim zachowujmy stary drzewostan, bo wiele lat mija zanim drzewa wyrosną z okresu młodzieńczego i dojdą do bogato ulistnionej korony.

Drzewo stuletnie jest jeszcze młodym drzewem. Na Ziemi jest sporo drzew w Matuzalemowym wieku - mających wiele tysięcy lat. Czy nie wzbudzają naszej pokory wobec...wieczności, podziwu wobec...nieprzemijalności?


Chyba wszyscy w Polsce kochamy nasz wspaniały dąb o imieniu Bartek, a mamy przecież więcej drzew „Pomników Przyrody Prawem Chronionych”. Na tabliczkach umieszczonych na tych drzewach, obok napisu jest polskie Godło - biały Orzeł. Te drzewa towarzyszyły nam w polskiej historii. Znają nasze czasy wspaniałe i czasy narodowych tragedii. One nie tylko żyją wraz z nami w naszej Ojczyźnie - one dodają nam sił abyśmy żyli w Niej godnie.

O drzewach pisałam również w poście z dnia 7.07.2021. p.t. „Światowy czy Międzynarodowy Dzień Lasów”.


Poniżej dołączam Petycję, o której wspomniałam:

Do: Marek Marecki, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych (RDLP) Krosno

W obronie najstarszych drzew - karpackich olbrzymów

Skontaktuj się z autorem/autorką apelu

Kampanię utworzył(a)

Inicjatywa Dzikie Karpaty 



Pomóż zatrzymać wyrąb majestatycznych karpackich drzew o ogromnych rozmiarach i niebywałej wartości przyrodniczej. Tych nielicznych olbrzymów, które ocalały przed piłą. Rosną często w trudno dostępnych miejscach, a mimo to ich liczba topnieje z roku na rok.

W ramach zarządzania naszym wspólnym dobrem Lasy Państwowe są zobligowane do ich ochrony. A jednak traktują te piękne, wiekowe drzewa jak przedmioty do spieniężenia. Okradają w ten sposób przyszłe pokolenia z doświadczenia obcowania ze starymi drzewami i marnują potencjał leśnictwa do realnej walki ze skutkami kryzysu klimatycznego. Poprzez swoje krótkowzroczne działania degradują siedliska przyrodnicze i zubażają bioróżnorodność.

Wyrąb starych lasów zakłóca retencjonowanie wody w krajobrazie i powoduje uwolnienie ogromnych ilości CO2 do atmosfery. Coraz liczniej pojawiające się na miejscu starodrzewi młodniki żadnej z tych funkcji nie spełnią.

Tylko Nadleśnictwo Krasiczyn zaplanowało na ten rok wycinkę aż 262 drzew o wymiarach pomników przyrody. To prawie 4 razy więcej niż w zeszłym roku. Chrońmy stare drzewa i stare lasy, tak jak one nas chronią!

Dlaczego ta sprawa jest ważna?

Jako Inicjatywa Dzikie Karpaty wyszukujemy drzewa o wymiarach pomników przyrody w terenie i staramy się uchronić je przed wycinką. Apelujemy do Lasów Państwowych i do opinii publicznej. Składamy formalne pisma i organizujemy protesty. Większość odnalezionych przez nas drzew niestety ginie pod piłami.

Wiemy, że społeczeństwo nie zgadza się na takie podejście do przyrody, jakie reprezentują w Puszczy Karpackiej Lasy Państwowe. Stąd pomysł petycji - otrzymywaliśmy sporo sygnałów, że stworzenie takiego dokumentu woli społecznej jest potrzebne.

Prowadzone przez nas patrole, wystosowane apele i pisma nie przyniosły znaczących rezultatów. Dlatego zaprosiliśmy na wiosnę ubiegłego roku niezależnego eksperta, znanego arborystę, dr inż. Piotra Tyszko-Chmielowca, który analizował konkretne drzewa pomnikowe przeznaczone przez nadleśnictwa do wycięcia. Jednoznacznie zakwestionował decyzje leśników i podkreślił szkodliwość takiego postępowania.

Pół roku temu, po eksperckich wizjach terenowych, publicznie zwróciliśmy się w kwestii drzew pomnikowych do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie:
1. Odnosząc się do zarządzenia na temat drzew o wymiarach pomnikowych, apelujemy o to, by w przypadku konieczności obalenia któregoś z nich, pozostawić je do naturalnego rozkładu w lesie. Martwe drzewo jest domem dla wielu gatunków zwierząt, roślin i grzybów.
2. Wnosimy o wnikliwe rozważenie zasad wyznaczania takich cennych okazów, tak by możliwie najwięcej drzew pomnikowych pozostało w lesie i by nie było takich błędów w ich wyznaczaniu, na jakie zwrócił uwagę ekspert. Prosimy o przedstawienie tych szczegółowych wytycznych do wiadomości publicznej.
3. Postulujemy ujednolicenie sposobu oznaczania drzew w lesie, tak by również przedstawiciele strony społecznej w łatwy sposób mogli zrozumieć, co oznaczają kropki, krzyżyki czy litery malowane na korze.

Odpowiedzi nie otrzymaliśmy, natomiast dane o środowisku potwierdzają zintensyfikowane wycinanie największych drzew. Tylko w 2023 roku Nadleśnictwo Krasiczyn planuję wycinkę 262 drzew o wymiarach pomnikowych, Baligród - 103 drzewa, Lutowiska - 56 drzew, Bircza - 55 drzew, Stuposiany - 23 drzewa... Co roku pod piłami znikają setki, a może nawet tysiące takich drzew.

Naturalnym, górskim lasom charakteru nadają właśnie stare drzewa. Podczas ich wycinania uszkadza się sąsiednie drzewa i przede wszystkim zmienia się cechy właściwe dla siedliska. Wpływa to na gatunki chronione, przedmioty ochrony w ramach sieci Natura 2000, retencję wody, erozję i klimat. Zrywka wielkich pni bezpowrotnie niszczy ściółkę i wierzchnią warstwę gleby, a powstające w wyniku ściągania kłód rowy zrywkowe odprowadzają szybko wody opadowe, zwiększając ryzyko powodzi błyskawicznych i pogłębiając suszę.

Taka strata to nie tylko upadek tego jednego, wielkiego i sędziwego organizmu, ale zniszczenie całej sieci powiązań i możliwości, jakie stwarza żyjąc i umierając w swoim miejscu. Starych drzew się nie wycina. Robione to jest w imię źle pojętego, archaicznego i rolniczego podejścia do lasu.

Drzewa, o które tu się upominamy, są położone w leśnych ostępach, mało kto je widział, a huk upadających olbrzymów dobiega co najwyżej do małych wiosek. Tak więc ta rzeź odbywa się po cichu i według wykonawców - zgodnie z prawem. My tak nie uważamy, bo łamane jest polskie prawo, prawo wspólnotowe (dyrektywa siedliskowa), a także wewnętrzne zarządzenia Lasów Państwowych. Uważamy też, że to moralne bezprawie, a nawet ekobójstwo.

Czy są inne, poza ekonomicznymi, uzasadnienia dla likwidacji największych drzew? Możliwe, że w bardzo nielicznych przypadkach tak. Niektóre podkarpackie nadleśnictwa usuwają pojedyncze sztuki (Cisna), inne - setki drzew (Krasiczyn, Lutowiska, Baligród). Mimo że zarządzają podobnymi lasami. Ta dysproporcja jasno wskazuje, że to nie konieczność, a antyprzyrodnicze podejście niektórych nadleśnictw decyduje o intensywnym wycinaniu drzew o wymiarach pomnikowych.

Podpisując petycję deklarujesz, że jesteś przeciw masowemu pozyskiwaniu drzew spełniających wymiarowe kryteria uznania za pomnik przyrody określone w załączniku do Rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 4 grudnia 2017r. w sprawie kryteriów uznawania tworów przyrody żywej i nieożywionej za pomniki przyrody na terenie zarządzanym przez Nadleśnictwo Krasiczyn, a także pozostałych karpackich nadleśnictw.

21 814

 

z 25 000 podpisów



Bożena K. podpisał(a)

17 minut temu

Aleksandra S. podpisał(a)

18 minut temu

Marta L. podpisał(a)

18 minut temu

Joanna B. podpisał(a)

20 minut temu

Adam K. podpisał(a)

26 minut temu


Podpisz apel

*Imię

*Nazwisko

*E-mail

*Kod pocztowy

Numer telefonu

Zgadzam się na przetwarzanie moich danych w celu informowaniu mnie o kampaniach oraz w celu przeprowadzenia tych kampanii, w których zechcę wziąć udział, poprzez e-mail, telefon, SMS oraz inne kanały komunikacji elektronicznej.

tak!

nie :-(

Zgadzam się na przetwarzanie moich danych w celu przeprowadzenia tej kampanii.

PODPISZ

Administratorem zbieranych danych osobowych jest Fundacja Akcja Demokracja z siedzibą w Warszawie. Dane wykorzystywane będą do przeprowadzenia tej kampanii, aby poinformować Cię o kolejnych naszych działaniach oraz w celach statystycznych. Podanie danych jest dobrowolne. Swoje dane możesz w każdej chwili poprawiać, a także zawsze możesz zażądać ich usunięcia. Więcej w polityce prywatności.

UDOSTĘPNIJFacebookTwitterE-mail

 Zgłoś problem z tym apelem administratorce strony


Powody złożenia podpisu

  • Las to dom dzikich zwierząt i miejsce, które zasługuje na szacunek.

    Weronika M. 20-03-2023

      

  • Natura jwst najważniejsza! Bez niej nie istniejemy! Ludzie są takimi ślepcami, głupcami i bezmyślnymi istotami, ktore niszcza to co jest najcenniejsze w ich życiu...

    Weronika K. 17-03-2023

      

  • Lasy w Polsce, a szczególnie stary drzewostan są naszym największym dziedzictwem. Chrońmy je przed całkowitą degradacją!

    Anna G. 16-03-2023

      

Więcej informacji

Nowe informacje

5 dni temu

Zebrano 20,000 podpisów

1 miesiąc temu

Zebrano 10,000 podpisów

1 miesiąc temu

Zebrano 5,000 podpisów

1 miesiąc temu

Zebrano 1,000 podpisów

1 miesiąc temu

Zebrano 500 podpisów

1 miesiąc temu

Zebrano 100 podpisów

1 miesiąc temu

Zebrano 50 podpisów

1 miesiąc temu

Zebrano 25 podpisów

1 miesiąc temu

Zebrano 10 podpisów

Przejdź do treści głównej



 

poniedziałek, 20 marca 2023

POCZET POLSKICH ROLNIKÓW EKOLOGICZNYCH


Bohater tego postu – DANIEL PACEK


Każdy rolnik, czyli człowiek pracujący Z ZIEMIĄ I NA ZIEMI jest godny najwyższego szacunku, ponieważ tworzy - dla nas wszystkich „chleb powszedni”, czyli nasze pożywienie. A jeśli nie będziemy mieli co jeść, nie będziemy istnieć na Ziemi. Straszliwie prozaiczna prawda, ale jest to FAKT nie do zaprzeczenia... Ja cenię więc wszystkich rolników - również tych „konwencjonalnych”, wysiewających na pola nawozy mineralne, zlewających glebę i rośliny chemią, tratujących strukturę gleby ogromnymi kołami swych ciągników i maszyn rolniczych. Jest to z pewnością niszczycielska działalność dla środowiska naturalnego i dla nas ludzi - bo przecież jesteśmy jego częścią. Myślę jednak, że we większości - „oni nie wiedza co czynią, bo uważają, że przecież produkują to co najważniejsze - żywność.”A więc ja cenię ich jako ludzi, ale nie godzę się na ich czyny.

Ale ZIEMIA to jest ŚWIĘTOŚĆ. I gdy będzie już nieodwołalna pora, stanie się dla wszystkich najlepszym nauczycielem. Nauczy, że nie wolno przemocą przywłaszczać jej dóbr, bo jedyną naszą słuszną drogą jest zawsze z nią współpraca.

Rolnicy ekologiczni natomiast, wcielają w życie ZIEMI coś innego - oni pracują również DLA NIEJ, troszczą się o jej dobrostan, a ZIEMIA oddaje w zamian - swoje dobra. zdrowe plony. Wspaniała wymiana i właśnie współpraca!

Mogliśmy nieraz odczuć inny smak np marchewki, która wyrosła na glebie bez nawozów chemicznych, od smaku tej zakupionej w markecie. Jednak wiele osób w ogóle nie zastanowi się, że to nie chodzi o smak, ale o atak chemii na nasz organizm w wyniku spożywania produktów z upraw konwencjonalnych, a co jeszcze gorsze - z korporacyjnych kombinatów rolnych.

Pisałam już na moim blogu o tych zagadnieniach - powtarzam się więc, ale przypominać sobie musimy wciąż wzajemnie o tym co jest dla nas dobre.

A teraz powracam do tytułu tego postu.

Jako pierwszych przedstawiłam na moim blogu państwo Elżbietę i Bogdana Charów, prowadzących swe gospodarstwo o nazwie „Charówka” w miejscowości. Jasień.w woj. świętokrzyskim, Post z dnia.06.02.23, o tytule. „Gospodarstwa ekologiczne cz 3.”.

W poście z dnia. 27.2.23.noszącym tytuł. „Krakowska Farma Miejska”.pisałam o dwóch bohaterach tej inicjatywy - czyli farmy przez nich prowadzonej w Krakowie. A więc są to panowie - Jarek Szpil i Janek Bender.

poniedziałek, 13 marca 2023

ŚWIĘTE KROWY!!



Otrzymałam od Fundacji Viva wiadomość na temat petycji i akcji którą członkowie Fundacji zamierzają przeprowadzić w celu „uwolnienia z uwięzi bydła mlecznego” - a ja uważam, że również - opasowego.

W wielkich farmach hodowlanych - a takie u nas się mnożą jak grzyby po deszczu, zwierzęta spędzają całe swoje życie na uwięzi - mogą jedynie dreptać na swoich stanowiskach, karmę otrzymują „podawaną do żłobów” - a więc niby mają to co potrzebują, aby oddawać za tę dobroć - mleko lub... siebie. Nie wiedzą jednak co to jest swoboda, ruch, powietrze, trawa, która mogą skubać, nie owiewa je wiatr, nie opłukuje deszcz, nie utrzymują sąsiedzkich, radosnych kontaktów z innymi towarzyszkami w stadzie. Stoją smutne w swych więzieniach i jedynie co mogą - to pożalić się swoim towarzyszkom.

Taki wspólny smutek i żal jest głównym nastrojem w farmach przemysłowego chowu bydła. Nie tylko bydła, ale wszystkich zwierząt przez ludzi hodowanych - wyłącznie dla celów takiej czy innej z nich korzyści. Ten smutek otrzymujemy potem spożywając „produkty pochodzenia zwierzęcego”. A jajka znoszone przez kury z chowu klatkowego? A mięso z drobiu? Dokładnie to samo. Chów bydła tzw. opasowego, jak również trzody chlewnej, kurczaków czyli brojlerów...wszystko jest takim samym dowodem ludzkiego okrucieństwa.

Dochodzi ono, to okrucieństwo NASZE, bo przecież wszyscy jesteśmy ludźmi, do szczytu w rzeźniach, czyli obozach wyrafinowanej zagłady. Widziałam film „opiewający” drogę krów od chwili wyładunku z auta transportowego do ich zabójstwa - bo tylko tak to można określić. Strach, strach i cierpienie, cierpienie...

A potem my „szczycąc się z racji naszej ewolucyjnej wyższości” - bo przecież „człowiek to brzmi dumnie”, spożywamy ciała zwierząt przesączone hormonami stresu. I niszczymy się wzajemnie w naszym codziennym życiu, gadając (a gadanie to jest coś innego niż mowa) o potrzebie osobistego rozwoju, lub wybijając się wzajemnie w rzekomo sprawiedliwych wojnach.

A zwierzęta nas przecież widzą, ale nie oceniają z powodu swego mózgu nie przeznaczonego do myślenia i dlatego jako niżej stojące na drabinie rozwoju „są nam poddane”. I człowiek jako „jednostka decyzyjna” - a przecież zadaniem jego mózgu jest właśnie myśleć, o cierpieniu które zadaje zwierzętom w ogóle nie myśli. Więc po co to wszystko? Abyśmy mogli tylko mieć, mieć i mieć?